Liebster Blog Award :)

Bardzo dziękujemy blogowi pieskiesprawy za nominację:)

10426548_1452455071676480_1552920067390683051_n

Czym jest Liebster Blog Award?

Otóż jest to nominacja przyznawana od blogera dla blogera. Wyraża się nią uznanie za trud i poświecenie włożone w pracę nad blogiem (tym bardziej mi miło, bo teraz zaniedbujemy bloga i bardzo rzadko coś piszemy!). Akcja ta ma niemieckie korzenie – słowo „liebster” oznacza ukochany, kochaniutki, drogi, miły, mile widziany… Forma tej nominacji a zarazem zabawy podobna jest do internetowego łańcuszka – jego kontynuacja zależy od nominowanego.

Jakie wynikają korzyści z udziału w Liebster Blog Award? Blog będzie bardziej widoczny blog w sieci. Dla nowych blogerów może to też być rodzaj powitania w blogosferze od innych blogerów.

Zasady Liebster Blog Award

1) Umieść podziękowania dla blogera, który Cię nominował wraz z linkiem do jego bloga

2) Możesz ozdobić swojego bloga logiem Liebster Blog Award :)

3) Odpowiedz na 11 zadanych Ci pytań

4) Wymyśl własne 11 pytań dla następnych nominowanych

5) Nominuj 11 kolejnych blogów, którzy mają mniej niż 3000 fanów :)

Poniżej moja odpowiedź na nominację od pieskiesprawy :)

1. Dlaczego psi blog? Co sprawiło, że powstał? :)

Pomysł na bloga wziął się stąd, że po adopcji Czary szukałam w internecie wiadomości na temat głuchych psów. Ponieważ po polsku było ich bardzo mało, zaledwie kilka artykułów, jak postępować z takim psem, postanowiłam zacząć opisywać nasze życie:) Pomyślałam wtedy, że sama chętnie poczytałabym opisy przeżyć kogoś, kto już ma takiego psa i może coś doradzić, albo po prostu pokazać, jak wygląda życie z takim psem.
2. Jak to się stało, że masz psa?

W moim życiu psy były od zawsze – gdy się urodziłam mieliśmy małego kundelka, potem był bokser, potem przygarnięty husky. Po wyprowadzce na swoje przez jakiś czas twierdziłam, że nie chcę mieć psa, bo przecież to obowiązek, spacery, problem z wyjazdami etc. Nie minęło kilka miesięcy, jak zaczęłam przeglądać ogłoszenia o psach do adopcji, potem stronkę krakowskiego schroniska…😉
3. Czy uważasz się za psiarza?

TAK:)
4. Czy Twój pies ma jakiś domowy pseudonim? jaki ma Twój?

Czara ma całe mnóstwo przezwisk, w zależności od tego, co przeskrobie lub od naszego nastroju. Bywała już Czaruchą śmierdziuchą, Drożdżakiem, Kabaczkiem itp itd😉
5. Trzy najfajniejsze sztuczki jakie umie Twój pies to..

Hmm.. trudne pytanie:) nie wiem, czy mój pies umie sztuczki. Ale jestem dumna z tego, że bardzo szybko radzi sobie z zabawkami logicznymi, gdzie trzeba wyniuchać smakołyka i w odpowiedni sposób otworzyć szufladkę czy pojemnik z nim. Poza tym z Czary jest niezła akrobatka – i choć tu nie ma się czym chwalić – to potrafi wskoczyć na blat w kuchni, z niego wejść na mikrofalówkę i pościągać rzeczy z półki która jest nad nią. Nie wierzyłam, dopóki nie zobaczyłam tego nagranego na filmiku😉 No i oczywiście cieszę się, że udało się ją nauczyć znaków migowych, na które ładnie reaguje:)
6. Dlaczego właśnie ten pies a nie inny?

To był czysty przypadek, pojechaliśmy do schroniska po szczeniaczka boksera, ale już go ktoś adoptował. Teraz nie zamieniłabym Czary na żadnego innego psa, choć oczywiście czasem mam jej dość😉
7. Czy jest jakieś miejsce w które chciałbyś zabrać swojego psa?

Tak, chciałabym jechać z nią do Toskanii. Może kiedyś się uda:)
8. Dlaczego Twój pies nazywa się tak jak się nazywa? ;)

Tutaj nie zabłysnę niestety – takie imię miała w schronisku, a my go nie zmieniliśmy. Najpierw przez kilka dni zastanawialiśmy się, jakie imię jej nadać, ale potem doszliśmy do wniosku, że nie mamy żadnego fajnego pomysłu, a skoro ona i tak nie będzie na nie nigdy reagować, to nie ma to większego znaczenia. I tak Czara została Czarą:)
9. Ulubiona zabawka mojego psa to..

Klasyczny szarpak:)
10. Najlepszy smakołyk z domowej lodówki za który pies dałby się pokroić? :D

Szprotki – suszone lub wędzone. Uwielbia też penisa wołowego, ale to już nie z lodówki tylko ze sklepu zoologicznego hehe😉
11. Na jaki odgłos bądź sytuacje zawsze reaguje Twój pies?

Na odgłosy niestety nie reaguje, za to jest kilka sytuacji, na które zawsze się uaktywnia. Są to na przykład: odkurzacz czy mop (uwielbia łapać za ruszającą się po podłodze szczotkę), zajączki na ścianie, zbyt gwałtowne ruchy osoby, której nie zna, a jest u nas w mieszkaniu.

Poza tym Czara zawsze bardzo bardzo się cieszy, gdy wracam z pracy, a ona jest na spacerze z moim mężem i mnie zobaczy:) Zawsze wtedy z radości (aż za bardzo) skacze wysoko do góry i jest naprawdę przeszczęśliwa😉

To już koniec pytań, na które ja miałam przyjemność odpowiedzieć. Teraz czas na moje nominacje oraz pytania.

Nominuję:

1. Bimber

2. Misza

3. Marmurkowy

4. Pies Shaggy

5. Kira „mini pitbull”

6. Oto Janka

7. Wyszczekani

8. Fibi Owczarek Australijski

9. Sensi The Amstuff

10. Mucha i Ferajna

11. Kudłaty Gang

A oto Wasze pytania:

1. Jak miał na imię Twój pierwszy pies? Napisz o nim parę zdań, wrzuć zdjęcie:)

2. Czy jest jakaś rasa, którą darzysz szczególnym uczuciem?

3. Jakie są Twoje inne zainteresowania, oprócz psów?

4. Jakie lubisz czytać książki? Oczywiście oprócz tych o psach😛

5. Pies przyszłości – czy wg. Ciebie następuje zmiana postrzegania psa w oczach społeczeństwa, jaki powinien być wg. Ciebie status psa w rodzinie, społeczeństwie za 10-15 lat?

6. Czy kiedykolwiek w młodości chciałeś/ chciałaś zostać weterynarzem? (Ja miałam takie marzenie w wieku 8 lat, potem mi przeszło, stwierdziłam, że raczej się nie nadaję).

7. Jakie działania w celu zapobiegania bezdomności psów, kotów uważasz za najbardziej cenne i efektywne?

8. Czy angażujesz się w pomoc bezdomniakom?

9. Czy masz pomysły na jakieś niespotykane dotąd w Polsce akcje dla bezdomnych zwierząt?

10. Jaki byłby Twój idealny urlop z psem?

11. Czego życzysz sobie i swojemu psu na najbliższe 2 lata?

Czekam z niecierpliwością na Wasze odpowiedzi:) Miłej zabawy!

Jpeg Jpeg

Dwa lata :)

Tak, dokładnie dziś mijają dwa lata od dnia, w którym przekroczyliśmy bramę schroniska z głuchą Czarą na smyczy… Jeszcze nie wiedzieliśmy, co przed nami. Jeszcze nasze wspólne życie to była „tabula rasa”, a teraz to już cała księga wspomnień, mnóstwo pięknych dni, trochę dni strasznych i wiele wiele zdjęć, które mamy już wspólnie.

Dawno nas nie było na blogu, bo czas leci bardzo szybko i dużo się dzieje, a czasu mało. Trzeba więc przeznaczyć czas na to, by móc go w świecie realnym poświęcać Czarze. A do zrobienia ciągle jest dużo, dlatego skupiamy się na tym, by iść do przodu z jej lękami i problemami.

W najbliższym czasie jednak – obiecuję:) – napiszę o:

– klatce

– wakacjach

– książce „mój pies się nie boi”

– obróżce feromonowej

i o tym, gdzie w tym wszystkim jest Czara, gdzie my i nasze wyobrażenia o super głuchym psie:)

A tymczasem kilka fotek z minionych dwóch lat.

Bardzo się cieszę, że Czara jest z nami i mam nadzieję, że jeszcze długo długo będzie!

W drodze do domu! Jedna z pierwszych fotek, w drodze do domu:)

Kosmos DSC_0019 DSC_0097 DSC_0105 DSC_0267 DSC_0175 Czarujące wakacje 24 DT DSC_0227 WP_20140215_019

Pustynia Błędowska, fot. Ania K.

Pustynia Błędowska, fot. Ania K.

Jura Krakowsko-Częstochowska

Dłuuugi czerwcowy weekend spędziliśmy w towarzystwie znajomych psiarzy niedaleko Krakowa – na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, w Jurnej Chacie. Miejsce jest idealne dla psiarzy, gdyż gospodarze zapraszają do przyjazdu wspólnie ze zwierzakami. A w naszym gronie było ich aż 7! Prawdziwe psie zbiegowisko! Oj, działo się, działo😉

Miejsce jest super położone – zaledwie 3 km od nas można było wybrać się na spacer przez Pustynię Błędowską:) Dodatkowo można chodzić na spacery po okolicznych lasach:) Tereny naprawdę są świetne, ale uważajcie na kleszcze! Niektóre psiaki po spacerach miały ich dość dużo. Czara też jednego przywlokła, wbił się jej między paluchy tylnej łapki – ale dzięki dobrym koleżankom akcja wyjmowania kleszczora udała się szybko i sprawnie!:) Ważne, żeby zawsze mieć ze sobą psią apteczkę, a w niej sprytną „wyciągarkę” do kleszczy.

Podczas weekendu psiaki miały zapewnione całe mnóstwo atrakcji – od mini toru agility przez biegi po pustyni i chlapanie się w rzeczce, po odpoczywanie na polance koło nas:) Przebywanie w gronie psiarzy w tak fajnym miejscu to prawdziwy relaks…

 fot. Ania K.

fot. Ania K./ Łukasz Sz.

 fot. Ania K.

fot. Ania K./ Łukasz Sz.

Ale żeby nie było zbyt pięknie, pojawiło się kilka problemów w zachowaniu Czary.

Po pierwsze Czara broni jedzenia „zdobycznego”. Czyli takiego, które można dostać dodatkowo, np. jakieś kąski podczas grilla. Gdy jest w domu i ma jedzenie w misce, można bez problemu je zabrać, włożyć tam rękę etc. Ale jest wtedy sama z nami, nie ma innych psów. Natomiast w sytuacji, gdy ktoś chciał poczęstować jakegoś psa np. kawałkiem kiełbaski, a Czara była tuż obok – reagowała bardzo gwałtownie, szczekając, pokazując zęby. Chciała przepędzić intruza, choćby był to jej ulubiony kumpel Maniek… Później podczas grilla za każdym razem mnie to stresowało, gdy widziałam, że ktoś chce dać coś psu, bo bałam się jej reakcji i ewentualnej „psiej zadymy”…

Po drugie Czara nie dogaduje się z psami przebywając na ograniczonej przestrzeni. Oczywiście, nie ze wszystkimi. Ma swoich „faworytów” do nielubienia… Szczególnie psy kudłate. I tak Czara uwzięła się na Szardi (rasy Chodsky pes) i jej puchaty ogon, kiedy siedzieliśmy na tarasie. Szczekała na nią, doskakiwała do niej, podgryzała. Całe szczęście, Szardi jej świetnie ułożoną psiną, bo mogłoby być nieciekawie. Parę razy pogoniła Czarę, ale niewystarczająco dała jej do zrozumienia, że nie życzy sobie takiego zachowania. Albo raczej – to Czara nie potrafiła zrozumieć tego, co przekazywała jej Szardi. Podejrzewam, że każdy dobrze zsocjalizowany pies od razu by wiedział, że ma przestać się tak zachowywać. Niestety, na Czarę nie działały żadne sygnały wysyłane przez Szardi. Co ciekawe, najbardziej denerwowała ją ruszająca się Szardi. Kiedy stała gdzieś spokojnie, Czara nie zwracała na nią uwagi, gdy tylko zaczęła spacerować po tarasie – Czara zaczynała swoje szczekanie i skakanie koło niej. Jej szczek zawsze jest uciążliwy, ale tam dodatkowo odpowiadało nam leśne echo… Naprawdę można było mieć jej dość, mnie od jej szczeku bolała głowa, innych pewnie też, więc było mi dodatkowo przez to głupio.

I trzecia sprawa – Czara nie dość, że nie odczytuje sygnałów nadawanych przez inne psy, to jeszcze nie potrafi odpuścić w przypadku psa o zdecydowanej przewadze siły. Tak było w przypadku Prady, czyli bullterierki, do której podobnie jak do Szardi doskakiwała i kilka razy doprowadziła do nieciekawej sytuacji. Wina leżała wyłącznie po stronie Czary, która albo „broniła” kosza na śmieci, do którego zajrzała Prada, albo przekierowała na nią swą złość po tym, jak nie mogła dojść do Szardi i jej obszczekać. Dodatkowo w takich sytuacjach jest ciężko nad nią zapanować, bo jest tak szybka i energiczna, że nie potrafię jej złapać. Musiałam ją odganiać od Prady, i dopiero potem udało mi się ją złapać za szelki i przytrzymać. Obawiam się, że gdyby taka sytuacja miała miejsce na przykład podczas spaceru, a właściciele drugiego psa nie zareagowaliby tak, jak nasi znajomi w przypadku Prady (która potrafiła się opanować, a oni byli tuż obok) – mogłoby się to skończyć bardzo źle.

Podsumowując, czerwcowy długi weekend spędziliśmy wspaniale, ale byliśmy też zmęczeni zachowaniem Czary. Sytuacje, które miały miejsce, były dla mnie stresujące i nie chciałabym więcej ich przeżywać. Wiem, że aby tak było, Czara musi się zmienić. Nie będzie to łatwe, ale postaramy się, aby coś się zmieniło.

Póki co wczytuję się w mądre książki (Mój pies się nie boi), zastanawiam nad wprowadzeniem klatki jako miejsca wyciszenia i uspokojenia dla Czary oraz jakiegoś szkolenia-socjalizacji w gronie innych psów pod okiem specjalisty.

Pustynia Błędowska, fot. Ania K.

Pustynia Błędowska, fot. Ania K./ Łukasz Sz.

 fot. Ania K.

fot. Ania K./ Łukasz Sz.

TEST: gra strategiczna Trixie Gamble Box

Głuchy pies testuje grę strategiczną Trixie Gamble Box – prezent od sklepu naszezoo.pl:)

Jakiś czas temu pisałam o metodzie na psa. Jedną z zasad 3xS jest stymulacja umysłowa, którą można zapewnić psu poprzez różnorodne ćwiczenia, zadania, gry umysłowe. Do tej pory albo robiliśmy sami różnego rodzaju zabawki (np. magiczne pudło) albo używaliśmy konga czy wooblera. Pisałam jednak, że chcielibyśmy spróbować jakichś bardziej wyszukanych zabaw, np. przy użyciu gier strategicznych stworzonych specjalnie do takich celów. Z pomocą przyszedł nam niespodziewanie sklep z artykułami dla zwierzaków naszezoo.pl. W prezencie od nich otrzymaliśmy wybraną przez nas grę logiczną. Naszy wybór padł na Trixie Gamble Box. Nie mogliśmy się już doczekać, aż przyjdzie paczka, ale w końcu dotarła!:)

paczka

paczka2

gra Trixie Gamble Box

Gra Trixie Gamble Box jest przeznaczona dla początkujących psiaków, które jeszcze nie miały do czynienia z tego typu zabawami. Szczerze mówiąc, zastanawiałam się, czy gdy Czara zobaczy takie pudełko nie zacznie po prostu ciągnąć za sznurki, próbować podrzucać zabawkę, aż skończy się poobijaniem jej, a cel nie zostanie osiągnięty… Jakże się myliłam!:)

Ale po kolei. Najpierw przygotowanie zabawki – jedyną rzeczą, którą należy zrobić jest przykręcenie kulki do górnej pokrywki zabawki, tak więc bardzo szybko możemy rozpocząć zabawę. Gra składa się z kwadratowego pudełka mającego po dwu stronach wyciągane za pomocą sznureczków szufladki. W szufladkach możemy schować smakołyk dla psa. Dla zmyłki gra posiada dodatkowe sznureczki-uchwyty także tam, gdzie nie ma szufladek. Na górze zabawki jest pokrywka, pod którą znajduje się kolejne miejsce na smakołyk. Pies powinien ściągnąć pokrywkę chwytając za kulkę-uchwyt. Podoba mi się wykonanie zabawki, jest zrobiona z dobrej jakości tworzywa sztucznego. Ułatwia to także dbanie o jej czystość, bez problemu można ją całą umyć.

Gamble Box

Gamble Box 2

Gra ze smakami

Pierwsze testowanie gry totalnie nas zaskoczyło. Czara najpierw obniuchała całą zabawkę, ponieważ od razu wyczuła schowanego w niej kabanosa:) Zaczęła trącać ją nosem, a gdy to nie pomogło (chociaż jedna szufladka już się wysunęła, ale smakołyków jeszcze nie było widać), pomogła sobie zębami i pociągnęła za uchwyty… Wyciągając jedną szufladkę, równocześnie sprawiła, że wypadła też druga i odsłoniła kolejne smaczki:) Ponieważ jednak w zabawce kryło się jeszcze trochę pachnącego kabanosa, Czara nie dawała za wygraną i dobrała się do górnej pokrywki. Po pierwszej próbie przesunięcia jej (nie dającej oczekiwanego efektu), podniosła ją i zdjęła! Trochę się zdziwiliśmy, że najpierw zajęła się pokrywką, która zapewne pachniała, i nie spojrzała w miejsce, które odsłoniła, a w którym kryły się smakołyki😉 Jednak po krótkiej chwili szybko tam popatrzyła i wszystko zjadła. Następnie chciała jeszcze kulturalnie odłożyć pokrywkę na swoje miejsce, ale nie do końca jej się to udało😉 Ale i tak mieliśmy nieźle zaskoczone miny! Poradziła sobie z tą zabawką świetnie i do tego bardzo szybko!

Oto filmik z naszego pierwszego testowania:

A tutaj widać, że podczas kolejnego testowania Czara wiedziała już, co powinna zrobić:)

Moje zdanie o takich zabawkach bardzo się zmieniło już po tym pierwszym testowaniu. Początkowo myślałam, że owszem są ładne i na pewno fajnie zrobione, ale pies pewnie nie załapie tak szybko, o co w tym chodzi. Myślałam nawet, że prędzej zniszczy zabawkę, niż wpadnie na pomysł, jak się dobrać do schowanych smakołyków. No cóż, jednak nie doceniłam psiej inteligencji. Czara w lot pojęła, co powinna zrobić, by dostać się do kabanosika😉

Martwi mnie jedynie to, że zabawa jest tak krótka, bo ten model zabawki posiada jedynie 3 schowki. Na szczęście Trixie przygotowało także kolejne modele takich gier strategicznych, a w ofercie sklepu NaszeZoo znajdziecie większość z nich. Mi podoba się na przykład model Flip Board, ponieważ aby zdobyć smakołyk pies musi nie tylko wyciągać szufladki, ale także przesunąć pokrywkę bądź uchwyt, który odsłoni schowek:) Brzmi ciekawie, zobaczcie sami: Flip Board.

Plusy gier strategicznych na podstawie zabawki Trixie model Gamble Box:
– zapewniają urozmaicenie w codziennym dostarczaniu rozrywek psu
– dbają o stymulację umysłową psa (zmęczenie psychiczne bardzo pozytywnie odbija się na psim zachowaniu)
– można dobrać odpowiedni poziom gry w zależności od umiejętności naszego psa
– są zrobione z dobrej jakości materiału, który można łatwo umyć (ślinotok spowodowany smaczkami zapewniony😉 Czara ogólnie mało się ślini, ale tym razem pokazała na co ją stać)

Minusy gier strategicznych:
– jedna zabawka może się szybko psu znudzić, trzeba pamiętać by zabrać ją zaraz po odkryciu wszystkich skrytek przez psa, żeby jej nie zniszczył. Fajnie też, gdy zostawiamy psa z pewnym niedosytem, aby czekał na kolejną taką zabawę
– cena zabawek jest dość wysoka, a biorąc pod uwagę wadę numer 1, dobrze by było mieć kilka takich zabawek
– dla dużego psa mniejszy model może być mało stabilny np. gdy zacznie przesuwać zabawkę nosem może ją przewrócić. Dla Czary model Gamble Box jest w sam raz, myślę że większe modele też będą w porządku

Bardzo dziękujemy sklepowi NaszeZoo za grę i możliwość jej przetestowania (a także profesjonalny kontakt z nami i indywidualne podejście potrzeb głuchego psa), a Was zachęcamy do zaglądnięcia na stronę sklepu – może zainteresuje Was któraś z gier strategicznych w ich ofercie?:)

Podzielcie się swoimi uwagami na temat takich zabawek – czy macie takie zabawki, jak Wasze psy na nie zareagowały lub czy planujecie zakupić takie zabawki.

Dogtrekking Frikaj w Limanowej

Działo się, oj działo. Podczas długiego weekendu był czas na odpoczynek, ale był i czas na zawody:) Na sobotę zaplanowałam udział w dogtrekkingu w Limanowej (II Dogtrekking Frikaj). Jak na złość, pogoda była średnia. Z powodu pogody z zawodów zdezerterował mój mąż, a wraz z nim Czara. Ja natomiast uparcie dążąc do celu pojechałam. Czekał na mnie Druki, pies do adopcji znajdujący się pod opieką Fundacji Psie Serce. Jeśli chcecie o nim poczytać coś wiecej, zajrzyjcie na jego ogłoszenie KLIK. A najlepiej podeślijcie je komuś, kto szuka dużego, ale cudownego, pełnego miłości i uczuć do człowieka psa.

Druki w trasie :)

Druki w trasie:)

Druki ostatecznie zawładnął sercami nas wszystkich (szłam w grupie ze znajomymi), aczkolwiek na początku trasy – między punktem 3 a 4 – zawładnął także mym kolanem. Zadbał o to, by moje wrażenia z trasy były namacalne i abym doświadczyła jej każdym zmysłem😉 Pomimo tego, ukończyliśmy wspólnie trasę fitness (ok.10 km). Druki to dość duży pies, sądząc po jego opisie spodziewałam się mniejszego psa, a co za tym idzie – z mniejszą siłą. Początkowo dość mocno ciągnął i było mi ciężko go utrzymać. Został mi przekazany na bardzo cienkiej smyczce, na szczęście udało się ją wymienić na coś porządniejszego, bo inaczej bałabym się, że urwie się i np. ucieknie. Później Druki szedł już dużo lepiej, pozwalał innym na nadawanie tempa. Był bardzo proludzki, bo gdy był prowadzony przez kogoś innego (bardzo dziękuję za pomoc osobom, z którymi mogłam przebyć tę trasę-Ania,Asia,Asia i Andrzj!) obracał się i sprawdzał, czy idę za nim; podstawiał do mnie i do innych łepetynkę do głaskania i się przymilał. Pomimo jego postury nie miał jednak dobrej kondycji, bo już w połowie trasy widać było po nim zmęczenie. Myślę, że ta trasa była dla niego optymalna, dłuższy dystans mógłby już porządnie go zmęczyć. Pomimo jego i mojego zmęczenia (szczególnie bardzo strome zejście dało mi się we znaki) ukończyliśmy trasę na 6. miejscu:)

Było zielono i mokro...

Było zielono i mokro…

Mgliście...

Mgliście…

Stromo...

Stromo…

Ale coraz bliżej mety ;)

Ale coraz bliżej mety😉

Wracając jeszcze na chwilę do początku imprezy muszę przyznać, że pakiet startowy był naprawdę super!:) Otrzymaliśmy od sponsorów upominki: olej OMEGAtrin z kwasami omega na sierść (Czara już stosuje), krople przeciwkleszczowe Fiprodog (opakowanie zawierało 3 dawki) oraz 2 miesięczny indywidualny plan treningowy Runguru. Naprawdę fajny pakiet, przydatny i duży.

Pakiet startowy

Pakiet startowy

W dogtrekkingu w kategorii Family wzięła również udział głucha Rico, o której już kiedyś pisałam. Gratuluję jej i jej Pani zajęcia miejsca na podium!:) To było miłe spotkanie, choć tym razem bez Czary.

Podsumowując: ideę dogtrekkingu z „wypożyczonym” psem ze schroniska uważam za świetną! Oby jak najwięcej osób decydowało się na taki start w zawodach, dając tym samym możliwość bezdomniakowi po 1. fajnego spaceru w psio-ludzkim towarzystwie (co na pewno sprzyja socjalizacji) po 2. pokazania się na szerszym forum, bo a nuż komuś wpadnie w oko i zechce przemyśleć jego adopcję.

O czym według mnie powinna pamiętać osoba startująca w dogtrekkingu z psem ze schroniska:
* postarać się dowiedzieć jak najwięcej o psie, żeby na trasie nie było niespodzianek
* przygotować jakieś smaczki na zapoznanie (chociaż Druki na początku nie chciał, był zestresowany sytuacją i jeszcze przed startem mocno ciągnął do swojej opiekunki)
* o zabraniu dobrego humoru na trasę:)

O czym powinny pamiętać osoby odpowiedzialne za psa za schroniska:
* podać rzetelną informację na temat psa: przede wszystkim waga, ale także jego charakter, na tyle na ile można o nim powiedzieć coś więcej. Przy wadze obstawałabym także nad podaniem informacji, że np. duży pies nie nadaje się dla zawodnika ważącego poniżej x kg
* zapewnić psu odpowiednią smycz. Oczywiście, rozumiem, że nie zawsze może być możliwość zapewnienia psu szelek czy uprzęży, ale dobra, mocna smycz to podstawa. Szczególnie w przypadku dużego i silnego psa, jak Druki:) Chodzi o bezpieczeństwo zarówno psa, jak i osoby z nim startującej.

Pamiętajcie proszę o Drukim, jeśli będziecie szukać większego psa, który jest prawdziwie przyjacielski i nastawiony na człowieka (a poza tym ma za sobą już kolenjy dogtrekking). A jeśli nie możecie pozwolić sobie na adopcję Drukiego, to może ktoś z Was chciałby zaadoptować go wirtualnie? Taka opcja na pewno też jest możliwa:)

Szczęśliwi na mecie

Szczęśliwi na mecie

mam dla Was Perełkę.Powaga.

Perełeczka już ma dom!!:)

Kefir i Morfeusz

Perły są piękne, kosztowne i rzadkie jak moja kupa czasem.

Mam dla Was Perełkę! Mała, taka mniejsza ode mnie i dużo lżejsza, uśmiechnięta, baaaardzo wesoła i aktywna, choć nie szczeka.

Pani jej umarła i Perełka jest w schronisku, gdzie nie ma miejsca dla takich małych, domowych, z krótką sierścią, Perełka jest trochu dorosła. Ma tak ze 12 lat ale wcale nie widać, żeby była jakaś stara, po mnie też nie widać. Może ktoś by pokochał Perełkę? Fajna jest. Duzi kupili jej szeleczki i smycz, dadzą jej, coby była wyszykowana do domu.

Może ktoś szuka takiego uśmiechniętego psiaka do kochania i na kolanach trzymania?

tu ma ogłoszenie:

http://olx.pl/oferta/perelka-usmiechnieta-suczka-szuka-domu-CID103-ID5GSFF.html

Obrazek

View original post

Metoda na psa

Ostatnio dużo się zastanawiam, co powinnam jeszcze zrobić, żeby zachowanie Czary się poprawiło. Ciągle mamy kłopot z nią, gdy jest na smyczy i szczeka na inne psy bądź ludzi oraz w domu, kiedy ktoś nas odwiedzi, a ona nie zna tej osoby lub zna ją za słabo. Na spacerach stosujemy teraz podwójne zabezpieczenie: szelki + obroża, co pomaga lepiej nad nią zapanować. W momencie, kiedy widzę psa pokazuję jej komendę „nie wolno” (otwarta dłoń na wprost niej, tuż przed nosem), tym samym odwracając jej uwagę. Pomaga szczególnie, kiedy jeszcze nie zdąży się nakręcić. Gdy już niestety zacznie szarpać smycz i szczekać, mam wrażenie że moja komenda ją rozwściecza jeszcze bardziej. Ale konsekwentnie ją stosuję, chociaż muszę co chwilę się schylać do niej i pokazywać, że nie wolno jej się tak zachowywać. Mam nadzieję, że z czasem będzie widać efekty tej konsekwencji.

Oczywiście, jak już nie raz pisałam, jest ogólnie dużo lepiej niż było na początku. Minęło 1,5 roku, a czas robi swoje. Jednak jej lęki ciągle są widoczne.

Przez przypadek znalazłam ciekawy artykuł pana Piotra Awenckiego z Centrum Edukacji Kynologicznej Zuzik. Link do artykułu TUTAJ.

Przyznam szczerze, że jest to właśnie to czego szukałam. Proste, ale jasne informacje, co powinno się robić, żeby zapewnić psu odpowiednią dawkę zajęć, rozrywki, pracy, aby go ustabilizować i równocześnie rozwijać.

Powtórzę zatem za panem Piotem: 3 razy S – Sport, Spacer, Stymulacja umysłowa.

Gdy się zastanawiam nad tymi trzema aspektami pracy nad psem, dochodzę do wniosku, że wszystkie trzy staramy się wprowadzać w życie. Musimy jednak skupić się na regularnym dbaniu o te wszystkie aspekty w równym stopniu i zapewnianiu urozmaicenia Czarze.

Na przykład spacery mogą zostać poprawione, aby częściej udawało nam się iść inną trasą, może np. zaczniemy zwiedzać po kolei kolejne osiedla, co dostarczy jej nowych wrażeń.

Co do stymulacji umysłowej, staramy się obecnie codziennie choć przez chwilkę ćwiczyć z nią wykonywanie komend na znak migowy: leżeć, zostań, siad, podaj łapę, do mnie. Trzeba będzie też rozszerzyć jej repertuar komend oraz włączyć różne zabawki do codziennego zapewniania jej stymulacji umysłowej. Mamy w domu kong, który Czara bardzo lubi, musimy z nim trochę zacząć eksperymentować, bo na przykład nigdy nie zamrażaliśmy jej zawartości. W lecie powinno to zdać egzamin:) Czara lubi też wooblera, który niczym mańka-wstańka lata po całym mieszkaniu i wyrzuca z siebie kawałki smakołyków. Zdarzyło jej się nawet go kiedyś rozkręcić, bo chyba gdzieś się zaklinował koło mebli i tak długo w niego uderzała łapą, aż pokrywka się odkręciła, a wszystkie ciasteczka wypadły😉 Chcielibyśmy jednak spróbować też jakichś bardziej wyszukanych zabaw, np. przy użyciu gier stworzonych specjalnie do takich celów. Najczęściej mają one jakieś zapadnie, szufladki z których pies musi wyciągnąć smakołyk, a najpierw wpaść na pomysł, jak to zrobić.

WP_20140410_005

Co do sportu, to wracam tutaj do wspominanego wcześniej przeze mnie agility. Niesety, zauważyłam, że nie bardzo mamy na to czas (chociaż podczas spacerów ćwiczymy skoki przez przeszkody lub omijanie jakichś obiektów), poza tym ciągle nie mogę pozbyć się wrażenia, że Czara nie jest dostatecznie wyszkolona (w rozproszeniu przy innych psach), aby wykonywać różne komendy na takich zajęciach. Chyba po prostu będę musiała się w końcu przełamać i iść na jakieś zajęcia i wtedy się przekonam, jak to jest:) Naturalnie mamy dalej zamiar uczestniczyć w dogtrekkingach, niestety w najbliższym nie damy rady wziąć udziału (jest już jutro: Trzy Doliny). Natomiast kolejna psia impreza już 10 maja, postaramy się wziąć udział, tak jak rok temu (Z psem weselej).

Czy Wy stosujecie wszystkie te elementy w codziennym życiu? Jeśli tak, to jak można jeszcze je wzbogacać?

A poniżej wylegująca się Czara i zbliżenie na dalmatyńczykowe kropki… Już kilka osób mnie przekonywało, że na pewno miała w rodzinie dalmatyńczyka (no i huskiego, bo to niebieskie oko!)…

WP_20140410_006

WP_20140410_008

WP_20140410_011

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 313 obserwujących.

%d bloggers like this: